HISTORIA LICEUM
Dzieje statku - siedziby Liceum Morskiego

Ten biały statek przycumowany u stóp Wałów Chrobrego przez wiele lat był charakterystyczną wizytówką Szczecina. Na kadłubie wypisane miał słowa "Liceum Morskie", a na dziobie nazwę "Kapitan K. Maciejewicz". Znaczyło to, że mieściła się tam szkoła jungów, a jej patronem był "kapitan kapitanów".
Historia statków może być równie ciekawa jak historia ludzi. Jakie były dzieje tego, który tyle lat budził zainteresowanie szczecinian i turystów z Polski oraz z zagranicy? Parowiec ten został zbudowany w 1929 r. w Bremen. Przez wiele lat pełnił funkcję drobnicowca i pływał we francuskiej flocie pod amerykańską nazwą Wisconsin. Po wojnie w 1951 r. zakupiły go Polskie Linie Oceaniczne i nadały mu nazwę "Fryderyk Chopin". W trzy lata później znów zmienił swą funkcję i armatora, stał się bazą rybacką. A dlaczego tak się stało? Polskie rybołówstwo pełnomorskie dysponowało dużą flotą zbudowanych w kraju statków łowczych. Były to jednak niewielkie trawlery burtowe o ograniczonym zasięgu pływania. Ponieważ łowiska europejskie były coraz mniej zasobne, zaczęto szukać bardziej odległych. Powstawały w związku z tym duże trudności związane z przechowaniem złowionej ryby, zaopatrzeniem w paliwo, prowiant i sprzęt, usuwaniem mniejszych awarii i leczeniem chorych członków załóg. Rozwiązaniem problemu mogły być tylko statki - bazy. Zanim wybudowano nowe, zaczęły ich rolę spełniać przebudowane statki towarowe "Morska wola", "Pułaski" i nasz dobry znajomy "Fryderyk Chopin", przemianowany po raz kolejny, tym razem na "Kaszuby" *).
Nową funkcję pełnił ten parowiec aż do 1973 r. zanim stał się siedzibą Liceum Morskiego w Szczecinie. Jego ostatnia rola spowodowana została potrzebą rozwoju szkolnictwa morskiego. Przed omówieniem kolejnej adaptacji przypomnijmy jego ważne dane: nośność 9,6 tys. DTW, długość 150,5 m, szerokość - 18,65 m, napęd parowy.
Bliźniacze Liceum Morskie w Gdyni otrzymało drobnicowiec "Edward Dembowski". Uczniowie pływali na nim po Bałtyku, w przeciwieństwie do jungów ze Szczecina, których szkoła była hulkiem, czyli statkiem na stałe przycumowanym do brzegu. Jeśli pływał to tylko na remont do stoczni i to przy pomocy holowników. Jego adaptacja nie była zbyt trudna. Statek mógł pomieścić 200 osób załogi, miał szpitalik, świetlicę, salę kinową. Kabiny marynarskie przeznaczono dla uczniów, pomieszczenia na międzypokładziu przekształcono w sale wykładowe i zaplecze gospodarczo - socjalne. Przemalowano statek na biały kolor i przycumowano go przy Wałach Chrobrego. Po adaptacji na statku znajdowało się 7 izb lekcyjnych, była także piękna aula, sala kinowa, trzy pomieszczenia warsztatowe i kuchnia z 3 mesami. W 57 kabinach mogło mieszkać 247 uczniów, nie licząc pomieszczeń załogowych i administracyjnych.
Lokalizacja szkoły na statku miała dodatnie i ujemne strony. Pozytywną cechą była wdrażanie młodzieży na co dzień do dyscypliny i porządku morskiego, przyzwyczajanie do służb okrętowych i uczenie się w warunkach ciągłego przebywania na statku wśród kolegów i przełożonych. Ujemną zaś jej stroną był brak odpowiedniej powierzchni rekreacyjnej, bowiem nie udało się zrealizować planu adaptacji pomieszczenia statkowego na salę gimnastyczną. Do faktu tego można dorzucić przechyły, ciasnotę, niezbyt sprawne urządzenia, sztuczne światło i trudności w regulowaniu ciepła w pomieszczeniach. Z braku jednak budynku na lądzie w momencie powstawania szkoły nie było innego wyjścia, jak przystosować stary parowiec do potrzeb przyszłych marynarzy. Był on symbolem morskiego Szczecina. Przez 8 lat budził zainteresowanie rzeszy turystów, czego dowodem były m. in. liczne na nim wizyty i wpisy do "Księgi Pamiątkowej".

*) Jego model, skonstruowany przez Stanisława Pabiana z Młodzieżowego Domu Kultury w Stargardzie Szczecińskim eksponowany był w Muzeum Morskim w Szczecinie.


Opracowano na podstawie danych zebranych przez Pana Dyrektora mgr. Maksymiliana Dunsta oraz książki Bohdana Kowalskiego Na lądzie i na morzu. Liceum Morskie w Szczecinie i Policach 1973-1985.

www.liceummorskie.com - Wszelkie prawa zastrzeżone.
W grafice wykorzystano zdjęcia ze strony www.szczecin.pl