WSPOMNIENIA

Wiesław Cholewa:
"MŁODE WILKI MORSKIE"
1 2 3 4 5 6 7 8

Bystre oko komendanta szkoły, który swym białym kabrioletem przemierzał policki rynek, wychwyciło nie jednego przebierańca, wyróżnionego później w rozkazie dziennym naganom, lub godzinkami do odpracowania w czasie wolnym. Po przeróbkach i modernizacji statek szkolny wrócił na swoje honorowe miejsce przy Wałach Chrobrego i nie ma co ukrywać był ich ozdobą i atrakcją turystyczną. Za nim w tle na Odrze stały zacumowane przy dalbach hulki starych transportowców, które swą pracę na morzu rozpoczynały w okresie drugiej wojny światowej. Wszystkie te jednostki tworzyły niepowtarzalną atmosferę. Bardzo często za rufą "Maciejewicza" cumowały statki typu "Sołdek" , popularne "bułgary". Przed dziobem stałe miejsce postoju miały statki WSM "Łużyca", "Azymut", "Nawigator". Dwa maleństwa należące do PŻB "Flora", "Fauna". Bardzo wcześnie poznaliśmy smak pełnienia nocnej wachty przy trapie na statkach handlowych. Marynarze z wymienionych wcześnie jednostek, za drobną opłatą zatrudniali nas w nocy na wachtach. Sami w tym czasie jako anonimowi przedstawiciele handlu zagranicznego podnosili wskaźniki ekonomiczne w naszym regionie. Kolejną jednostką pływającą, którą gościliśmy w Szczecinie była "Emilia Gierczak", statek szkolny Zasadniczej Szkoły Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu. Nasi rówieśnicy bez entuzjazmu wychodzili do miasta ponieważ na powitanie czekał ich sprawdzian ze sprawności fizycznej, wyniki którego z góry były przesądzone.
Morskie przysposobienie sportowe i sport w naszej szkole dominowały, jak inaczej bezpiecznie rozładować energię, która rozsadzała prawie dwustu młodych ludzi zamkniętych na tak małej przestrzeni.
Dyrektor do spraw pedagogicznych dbał o to, aby stare drewniane szalupy były systematycznie testowane na Odrze. Czasami łamaliśmy wiosła, co na początku nie stanowiło dużego problemu, czas i warunki morskie znacznie osłabiły materiał z jakiego zostały wykonane. Szczęśliwiec , który tego dokonał mógł liczyć na urlop. Przesiadka na nowe szalupy, znacznie lżejsze, powodowała, że w czasie regat unosiły się prawie nad wodą i prowadziły nas do zwycięstwa.
Dodatkowo zajęcia w-f, a po godzinach lekcyjnych zajęcia w kołach sportowych- siatkówka, koszykówka, podnoszenie ciężarów. Do dzisiaj pamiętam testy motoryczne, mówiące o naszej kondycji i sprawności. Każdego roku mogliśmy porównać swoje wyniki sportowe z bliźniaczą szkoła w Gdyni.
Marzenie każdego ucznia, zwłaszcza zimą, to zajęcia na basenie. Plac Orła Białego z jego zabytkowym basenem, był miejscem, w którym po przepłynięciu tysiąca pięciuset metrów masowo zdobywaliśmy żółty czepek, a bardziej wytrwali uzyskiwali stopień młodszego ratownika WOPR.
Przy tej ilości młodych, obdarzonych dużą fantazją ludzi nie było dnia bez kawałów i dowcipów. Jeden właśnie związany z porannym wstawaniem na basen zafundowaliśmy naszemu koledze z kabiny.
Ćwiczenia na basenie rozpoczynały się o godzinie szóstej rano. Do obowiązków ucznia pełniącego służbę przy trapie, należało obudzenie grupy uczniów, którzy danego dnia mieli zajęcia na basenie. Zimą gdy dzień jest bardzo krótki, i trzeba wstać o piątej, w ciemnościach odbywał się ceremoniał wymarszu na basen.
Nasz kolega, który należał do permanentnych śpiochów, nie zauważył jak o pierwszej w nocy, po pościeleniu koji wymknęliśmy się z kabiny. Poprosiliśmy wachtowego, aby obudził śpiocha na zajęcia. Jednocześnie przestawił czas na zegarze trapowym na godzinę prawie szóstą. Przestraszony spóźnieniem pływak, bardzo szybko ubrał się w mundurek, spakował niezbędne akcesoria pływackie i prawie biegiem w mroźną noc zmierzał do celu.

1 2 3 4 5 6 7 8

www.liceummorskie.com - Wszelkie prawa zastrzeżone.
W grafice wykorzystano zdjęcia ze strony www.szczecin.pl