WSPOMNIENIA

Wiesław Cholewa:
"MŁODE WILKI MORSKIE"
1 2 3 4 5 6 7 8

Wiosna zwabiała w okolice naszej szkoły liczne rzesze spragnionych wiosennego słońca koleżanek. My oczywiście w stadzie bardzo inteligentnie, demontując z łazienek lustra, puszczaliśmy do naszych wybranek świetlne sygnały, zachęcając do bliższego poznania. Indywidualnie byliśmy już bardziej uprzejmi, co zauważały nasze panie z sekretariatu, obiekty westchnień młodzieży i chyba części kadry. Każdy chętnie występował w roli gońca, aby tylko choć przez chwilę przebywać w tym magicznym pomieszczeniu. Energii na te wszystkie wyczyny dostarczało nam zdrowe i obfite jedzenie. Byliśmy chyba jedynym internatem w Szczecinie i okolicy o najwyższej dziennej stawce żywieniowej, a na początku działalności szkoły zaopatrzenie przyjeżdżało z "Baltony". Na stołach jednak tego nie było widać. Tak doszło do pierwszego chyba w dziejach powojennego szkolnictwa, strajku głodowego. Szef szkoły zebrał ze wszystkich plutonów kartki żywnościowe, które upoważniały do odbioru posiłku w kuchennym okienku. Z burczącymi z głodu brzuchami ruszyliśmy na zajęcia. Szef kuchni, panie kucharki i ochmistrz, z pewnym zdenerwowaniem, ale niezwykle uprzejmie, zapraszali nas na pierwsze i drugie śniadanie. Później gorące zaproszenia na obiad, my uparcie trwaliśmy przy swoim. Najważniejsze wydarzenie tego dnia to apel szkoły. Na znak protestu wszyscy mieli podwinięte lewe nogawki spodni do wysokości kolana. Komendant szkoły wzywał do poprawnego i regulaminowego zachowania, ale my w strachu nie zmienialiśmy postanowienia. Później w trybie pilnym odwiedziła nas komisja z PŻM i w dziale gastronomicznym doszło do zmian kadrowych. Pod swoje skrzydła wzięła nas firma "Społem". Zawsze pełniąc służbę przy trapie, ciekawiło nas co panie pracujące w kuchni, które rano do pracy przychodzą z jedną małą torebką, wieczorem wychodzą objuczone tobołkami, jak żony arabskiego handlarza.
Dzięki pomocy oficera służbowego, przeprowadzone wyrywkowe kontrole wykazały, że w tajemniczo wyglądających siatkach pokład szkolnej kuchni opuszczało pieczywko, masełko, kości przy których odrósł spory kawałek schabu. Jakość posiłków nie uległa specjalnie poprawie, było trochę więcej, ale najbardziej z tego były zadowolone okoliczne mewy, które z zegarkiem w ręku wiedziały jaki mamy rozkład posiłków. Nakrycia w naszych mesach również ulegały częstym zmianom, a jeszcze częściej brakowało kompletów. Powód, wielu z nas myślało, że im więcej wody tym naczynia będą lepiej umyte i przypadkowo wypadały one za burtę do głównej zmywarki. Dzisiaj po trzydziestu latach naczynia te można uznać za zabytkowe i może staną się atrakcją dla płetwonurków. Życie towarzyskie kwitło również w trzeciej ładowni, gdzie do codziennych obowiązków należało obieranie ziemniaków w ilości dwóch potężnych garów, które z trudem trzeba było transportować do kuchni. Nadzór nad nami sprawował bardzo wścibski instruktor od warsztatów i często dochodziło do ciekawych, śmiesznych sytuacji, łapanek na ucznia, który zbyt głośno wyrażał swoje opinie na temat skradającego się za rogiem nadzorcy.
W dużym skrócie część sytuacji i wydarzeń z życia codziennego została opisana, a gdzie w tym wszystkim czas na naukę. Plan lekcji mieliśmy zawsze opracowany do perfekcji, nie było czasu na nudę. Nauka własna po zajęciach odbywała się w salach wykładowych, tylko nieliczni wybrańcy mogli dokształcać się w kabinach. Grono pedagogiczne wymagające, ale do kilku przedmiotów nie mieliśmy szczęścia, ze względu na częste zmiany wykładowców. Dominowały język angielski, fizyka, przysposobienie obronne.
Świadomie nie wymieniam nazwisk ponieważ każdy przedstawiciel kadry to osobny rozdział i żeby o każdym sprawiedliwie napisać chociaż kilka słów i nie pominąć nikogo powstać by musiało małe opracowanie encyklopedyczne. Może jeszcze kiedyś dłuższe pióro pozwoli napisać więcej i pozostanie trwalszy ślad po tak szacownej i niepowtarzalnej szkole. Nauki było bardzo dużo, oprócz przedmiotów ogólnokształcących, trzeba było jeszcze wchłonąć wiedzę zawodowa. Każdy z wykładowców miał swój sprawdzony styl pracy dydaktycznej.

1 2 3 4 5 6 7 8

www.liceummorskie.com - Wszelkie prawa zastrzeżone.
W grafice wykorzystano zdjęcia ze strony www.szczecin.pl